Tag: dwulatek

Nie-Konwersacja

Nie-Konwersacja

Jakże cudnie donieść, że doszłam w końcu z moim własnym dzieckiem do nie-porozumienia. Język w końcu mu się rozwiązuje… ups… nie-rozwiązuje: – Chcesz siku? – nie-siiii – Chcesz obejrzeć “Świnkę Peppę” – nie-pepe – A może pójdziemy na spacer – nie-pa-pa – Gdzie jest piesek? […]

Śląski chłopak

Śląski chłopak

Mój Mały ma zdolności językowe niebywałe. Łapie wszystko, co nie jest poprawną polszczyzną.Dziś gwarą dziecięcą do mnie przemówił. Rano, podczas sobotnich porządków przyglądał się uważnie, jak balansuję na krześle i przecieram dość sporych rozmiarów zegar wiszący na ścianie.On patrzy, a ja go zabawiam rozmową– a […]

By się rozgadać

By się rozgadać

Rozwój mowy to sprawa indywidualna. Wiecie same, że różnie z tym bywa. Nie potrafię jednak siedzieć z założonymi rękami i czekać… może się rozgada do trzech lat… może do czterech.

Pierwszą wizytę u logopedy mieliśmy w poniedziałek. Wczoraj byliśmy na drugiej.
Tym razem było zupełnie inaczej. Mały od razu zaczął współpracę. Każda forma zabawy mu odpowiadała. Co więcej, nie chciał w ogóle pożegnać się z “Miłą Panią”. Po 1.5h zostaliśmy poproszeni o zakończenie, bo już inne dziecko niecierpliwie czekało na swoją kolej. No, Mały nie był zadowolony…

Dostaliśmy już konkretne zdania do pracy nad uelastycznieniem aparatu mowy i rozgadaniem się Synka:

1. Ćwiczenie języka (mielenie językiem)
Należy posmarować dolną wargę i górną miodem (lub innym smakołykiem) i zachęcić dziecko do wysunięcia języka. Im dalej tym lepiej.
Ewentualnie można przed lustrem “stroić miny” pokazując język w jak najbardziej zmyślnych pozycjach.

2. Dmuchanie przez słomkę
Należy zakupić słomki w różnym rozmiarze i zachęcić dziecko do dmuchania. Najlepiej w wodę (np. podczas kąpieli)

3. Wyraźnie mówienie i dźwiękonaśladownictwo.
Mój Synek w ogóle nie zwraca uwagi na usta. Dlatego zaleceniem logopedy jest, by rzecz o której mowa przystawić jak najbliżej ust np. jeśli pytam czy chce pić, to dźwigam kubek do góry, tak by Mały uniósł wzrok i spojrzał na moje usta. Ważne jest, by jak najwięcej spoglądał na mówiącego, dlatego rola przedmiotu skupiającego wzrok jest bardzo ważna.

Na razie tyle. Przez kolejne 3 tygodnie trenujemy w domu, a potem kolejne spotkanie.
Nie ma paniki. Jeszcze mamy czas, więc rozgadujemy się małymi kroczkami 🙂

A na rozpoczęcie tego gorącego weekendu, polecam coś, w czym się zakochałam bez pamięci:

SAIL!!!

Taaaka przerwa i logopeda

Taaaka przerwa i logopeda

Dokładnie tydzień mnie nie było. Pojechałam z Małym do babci… i nie myślcie, że nie miałam komputera ze sobą. Miałam! Miałam nawet dostęp do Internetu! I chęci miałam, by pisać regularnie i na blogi zaglądać. Ale… nie chciało mi się niemiłosiernie. Wybaczcie. Poczułam spokój jakiego […]

Kolejny krok w stronę samodzielności

Kolejny krok w stronę samodzielności

Dziś krótko i oficjalnie: Mały chodzi bez pieluchy! Tak, tak. Pisałam już  o tym, że Synek świetnie sobie radzi w nocnikiem i WC w domu. Wiedziałam, jaki ma być kolejny krok…  krążyłam wokół tematu i krążyłam… aż się odważyłam. Dokładnie tydzień temu poszliśmy pierwszy raz […]

Moje Paranoje czyli Bilans Dwulatka

Moje Paranoje czyli Bilans Dwulatka

W końcu dotarliśmy na bilans… I co usłyszeliśmy od naszej pediatry zaraz po wejściu do gabinetu?

– Czy zapisali już Państwo Syna na zajęcia z siatkówki lub koszykówki?

Musiałybyście zobaczyć nasze miny… a raczej uśmiechy…

Na początku było mierzenie i ważenie czyli:
15,5kg
95cm

Potem wywiad. Sprawdzanie wzroku, stanu uzębienia, chodu, badanie… Wszystko prawidłowo. Nawet ponadprzeciętnie. Doznałam szoku, gdy lekarka zaglądając do buzi Małego mówi:

– o jakie ładne ząbki?
– ładne?
– tak tak, bez próchnicy…

ale i tak wolę jak mi to potwierdzi dentystka. Pisałam już, że mam hopla na punkcie zębów 🙂

A chwilę potem Lekarka pyta się czy coś nas niepokoi?
Niepokoi? Nas? Raczej mnie. Hmmm…

Co mnie może niepokoić w moim idealnym dziecku? Tak myślę przez chwilę dłuższą. Mały w tym czasie demoluje gabinet, Mr.Tata stara się mu to udaremnić, w zasadzie na staraniach się kończy…

– Mały mało mówi… – nad czym się zastanawiałam? przecież ten fakt spędza mi sen z powiek
– na tym etapie rozwoju, najważniejsze jest rozumienie i próbuje i… – (lekarka dalej gadała coś, co w skrócie można by opisać jako “MA JESZCZE CZAS”). Ale widząc moją mocno nie usatysfakcjonowaną minę, szybko dodała – ale jak Pani chce, to mogę wypisać skierowanie do logopedy…

Jak chcę? Czy chcę? No pewnie, że chcę!
– proszę się umówić na wizytę kontrolną.

Bo wiecie… ja tam wolę wszystko sprawdzić, dopytać, skontrolować, niż po pewnym czasie żałować, że zgłosiłam się do specjalisty zbyt późno.

Takie moje małe paranoje…

A tak na marginesie, to chciałabym by Mały od września rozpoczął zajęcia w szkółce piłkarskiej. Nie znalazłam zajęć z siatkówki i koszykówki dla takich maluchów… myślę jednak, że od czegoś trzeba zacząć 🙂

Mój jest ten kawałek podłogi…czyli moje Dziecko w piaskownicy

Mój jest ten kawałek podłogi…czyli moje Dziecko w piaskownicy

Moje pierwsze wakacje z Małym przespacerowałam z wózkiem… W drugie wakacje odkryłam, ze piaskownica to znakomite miejsce na zdobywanie doświadczenia towarzyskiego. Potem  przekonałam się, że to taka sama dżungla… jak ta nasza “dorosła”. Że respektowane jest “prawo silniejszego”… prawo silniejszego rodzica! W tym roku obserwuję, […]

Mój Dwulatek

Mój Dwulatek

Mój Dwulatek ma cudowne, duże piwne oczy.Ma włosy w mysim-blond kolorze.Uśmiech szczery, dziecięcy, ufny.Koszulki przykrótkie… koniecznie muszę spakować wszystkie ubranka w rozmiarze 96. Mały rośnie… za szybko.Uwielbia swój zielony rower, trzy piłki i wszystkie auta świata.Bawi się z dziećmi, w pisaku najchętniej.Ze starszymi kopie piłkę.Wykazuje […]

Pamiętam jak dziś

Pamiętam jak dziś

Pamiętam jak dwa lata temu Mr.Tata zawoził mnie do szpitala… dziewięć dni po terminie…
Lekarka kazała czekać, ale ja nie mogłam. Mr.Tata wyjeżdżał właśnie na festiwal do Poznania, a ja nie mogłam zostać sama przecież. Pojechaliśmy na porodówkę, tam kazali czekać… Spanikowałam i nastraszyłam miłe panie, że źle się czuję.
Poskutkowało.
Trafiłam na oddział. Pożegnaliśmy się. Obiecałam,że nie będę rodzić bez niego… ale obiecanki cacanki… ledwo wyjechał, zaczęło się.
Nie bałam się, że zostałam sama.. Plan był prosty: zacisnąć zęby, rozłożyć nogi, urodzić! Zadanie zostało wykonane wedle planu… tylko między jednym a drugim skurczem myślałam, jak Mr.Tata sobie radzi na scenie. Nie zazdroszczę występu podczas narodzin własnego dziecka.
Ja rodziłam on grał…
Po dwóch latach nie pamiętamy o festiwalu, o teatrze…
Pamiętamy jedynie, że nie było go przy mnie…
To chyba najsmutniejsza rzecz jaka nam się przytrafiła,choć dwa lata temu decyzja była całkowicie naturalna…
Za pięć lat może nie będzie już teatru, za dziesięć nie będziemy o nim pamiętać…
Jutro mój Synek kończy dwa lata i jest to najszczęśliwszy dzień w naszym życiu!

Szał! Dziki Szał!

Szał! Dziki Szał!

Mój Synek pokazał mi ostatnio jak bardzo potrafi się cieszyć. Ba! Pokazał jak się zachowuje w absolutnym szale szczęścia. Co robi z radości? Skacze!Piszczy!Bije Brawo! potem, bierze mnie za rękę i każe mi skakać i bić brawo (całe szczęście, ze nie muszę piszczeć). A do […]