Tag: macierzyństwo

Czasem próbuję sobie przypomnieć…

Czasem próbuję sobie przypomnieć…

Czasem próbuję sobie wyobrazić pusty dom. Umyte podłogi bez walających się w koło zabawek. Komody bez śladów kredki. Nieskończone pokłady wolnego czasu… …czasem próbuję sobie przypomnieć siebie “sprzed”. Moje życie zanim pojawił się w nim ten maleńki człowieczek. Wolne weekendy. Soboty spędzane na oglądaniu filmów, […]

Ma to po mamie

Ma to po mamie

Lubię wpatrywać się w mojego Synka… podczas zabawy, wspólnych posiłków, spacerów, snu… wciąż mnie zaskakuje jak szybko się zmienia. Widzę w nim Mr.Tatę. Taką jego miniaturkę… gdy tak leżą obok siebie to mam wrażenie, ze to jego klon, skóra z ojca zdjęta. Coraz częściej jednak […]

“Radzisz sobie”

“Radzisz sobie”

Przypomniało mi się, jak będąc studentką, lat 22, wracałam do domu autobusem ze szkolną koleżanką. Drogi większości licealnych znajomych rozeszły się w różnym kierunku. Niektórzy poszli na studia, inni do pracy, a kolejni założyli rodziny. Koleżanka należała do tej trzeciej grupy. Zaraz po maturze wyszła za mąż i urodziła dziecko. Z wypiekami na policzkach opowiadała mi o swojej córeczce, o ząbkowaniu, o tym że kupy nie było od trzech dni, o pieluszkach… Jak można się domyślić niespecjalnie mnie to wszystko interesowało, dlatego zmieniłam temat:

– a co u Danusi? (naszej wspólnej znajomej)
– wiesz, właśnie urodziła chłopca. Ale jak ona sobie genialnie radzi! Sama jest, a i zakupy zrobione, dom wysprzątany, mały czyściutki pachnący… Ja tak nie potrafię…

Pffii… pomyślałam wtedy. Co to za filozofia poprowadzić dom i zajmować się dzieckiem? No żadna przecież. Nie rozumiałam przekazu wtedy. Ale co ja miałam za problemy? Dwa razu w roku sesja (fakt bywało stresująco), dobre notatki z zajęć, no i odwieczny problem, w co się ubrać na randkę z chłopakiem (obecnym mężem de facto). Nic a nic nie rozumiałam.

Wczoraj widziałam się ze znajomą, matką dwójki dzieci. Na pożegnanie powiedziała mi, że podziwia, jak sobie radzę…

I dopiero wtedy do mnie dotarło. Musiałam czekać dziesięć lat by zrozumieć. Bo macierzyństwo to nie zajęcie hobbystyczne, a prowadzenie domu, to nie wakacje w spa.
Muszę przyznać, ze żadna dotychczasowa praca nie wymagała ode mnie tyle poświęcenia, cierpliwości, zorganizowania, logicznego myślenia, wysiłku fizycznego jak opieka nad moim Synkiem. Z drugiej strony, żadna dotychczasowa praca nie dawała mi tyle spełnienia i szczęścia…

“Radzisz sobie”, to jeden z najważniejszych komplementów w moim życiu.

Rok Odkrywcy

Rok Odkrywcy

Czas na podsumowanie kończącego się roku. Wczoraj myślałam nad tym, czym tak naprawdę ten rok różnił się od poprzedniego. A różnił się bardzo… Zeszły rok był emocjonalny i zaskakujący, a ten? Hmmm… Odkrywczy. Tak czułam się jak Odkrywca niezbadanych terenów. Odkryłam otaczający świat na nowo. […]

Co Ty Matko wiesz o wychowaniu…

Co Ty Matko wiesz o wychowaniu…

Tak… Miałam już nie pisać o Ciociach Dobra Rada, o Mitomanach i innych takich co to wiedzą, co jest dla dziecka dobre bardziej niż Matka… Miałam, ale wczoraj zadzwoniła do mnie koleżanka. Urodziła dziecko 3 miesiące temu. Zadzwoniła i szlochała w słuchawkę, że już nie […]

Wielkie zmiany na 15 miesięcy

Wielkie zmiany na 15 miesięcy

Właśnie dziś mój Synek kończy 15 miesięcy i muszę przyznać, że ostatni miesiąc zdecydowanie różnił się od pozostałych. Bardzo wyraźnie wkroczyliśmy w nowy etap. Mój Mały Bobas zmienił się w Dziecko.
Zmienił się plan dnia:
4.30-5.00 – pobudka (od razu robię mleczko, po którym dosypia jeszcze godzinkę, bądź nie – reguły brak)
6.00 – jestem już na nogach i parzę zieloną herbatę, a mój Syn próbuje dobudzić Mr.Tatę
7.00 – śniadanie. Przeważnie kaszka
8.00-11.00 – plac zabaw 
11.00-12.30 – drzemka Małego (tak, tak… oto nowość: przestawił się na jedną drzemkę!). Ja w tym czasie próbuję uporać się z obiadem
13.00 – obiad
14.00-17.00 – plac zabaw (na podwieczorek owoce, które pałaszujemy oboje podczas wspólnej zabawy)
17.00-18.00 – czas na brojenie w domu
18.00 – kolacja (zupka, bądź kasza, bądź kanapki – choć chlebka ostatnio nie chce)
18.30 – kąpiel
19.00 – leżymy wszyscy w łóżku i bawimy się, pomału przygotowując dziecię do snu
19.30 – usypianie. I tu druga nowość: do usypiania służą książeczki!!! Oglądamy je tak długo, aż Synek znuży się i zaśnie.
20.00 – 4.30 – sen, tylko czasami przerywany krótkimi przebudzeniami. Zdarza się mu przespać całą noc. Oby zdarzało się częściej :)))
Po za tym Mały:

– pokazuje rączką jaki jest duży
– pokazuje poprawnie wszystkie części twarzy
– bawi się na placu zabaw z innymi dziećmi (np. kopiąc piłkę)
– wciąż ćwiczy aparat mowy: pojawiły się nowe dźwięko-słowa:

E DZIU (nie mam pojęcia co to),
LALA (ta z teletubisiów, konkretna),
BABA (nie babcia, a baba z piasku),
PA (nie papa, ale kupa. Jak go przebieram to mówię ku-pa, a on PA. Czasem jak zrobi kupę, biegnie po matę do przewijania i krzyczy PA!)

– dwa razy trafił siuśkami do nocnika, przy czym raz wylał te siuśki na siebie
– potrafi wspiąć się na drabinę
– potrafi wdrapać się na zjeżdżalnie po śliskiej stronie
– wie jak używać pchaczo-jeździka
– ogląda teletubisie. Potrafi skoncentrować się na bajce ok 10min.
– buduje wieżę z klocków, kubków, kamieni…
– zakłada na siebie poprawnie, choć nieudolnie poszczególne części garderoby, swojej i naszej 😉
– idąc się kąpać potrafi wskazać następujące po sobie czynności. Pokazuje na światło, które trzeba zapalić, potem na drzwi, po wejściu na kran. Wie, który płyn do kąpieli jest jego.
– daje buzi ciągle :)))
– zjada wszystko jak leci bez grymaszenia. Raz nawet połknął kulkę z mojego pudru brązującego…
– uwielbia banany
– wyszły mu dwa górne i jeden dolny trzonowiec, kolejny w natarciu. Kłów brak jak na razie
– DA! to wciąż jego ulubione słowo!
Jest najdoskonalszym dzieckiem na świecie! Nie wymyśliłabym go sobie lepiej! Nawet jak płacze, robi to perfekcyjnie :)))

Miłe osoby na placu zabaw?

Miłe osoby na placu zabaw?

A jednak to możliwe. Wielokrotnie wracałam z placu zabaw zdegustowana postawą rodziców, dziadków, opiekunów. Pisałam też nie raz o tym, co zaobserwowałam. Tym razem będzie pozytywnie. Poznałam dwie przemiłe osoby. Uśmiechnięte, życzliwe, z cudownym podejściem do dzieci własnych i cudzych. Pierwsza to mama w moim […]

Do czego służy mama?

Do czego służy mama?

Ależ jestem genialna. Czasem sama nie mogę nadziwić się jak bardzo jestem pomysłowa.  Bezpieczeństwo mojego dziecka stawiam ponad wszystko. Z tego powodu sprzedałam meble, które w mojej ocenie stwarzały dla niego zagrożenie. Kanciaste, wielkie, z niezliczoną ilością półek i szuflad umożliwiające nieograniczoną wspinaczkę. I tak […]

RB kontra ZCh

RB kontra ZCh

* wszystkie informacje zawarte w poście pochodzą tylko i wyłącznie z mojej głowy i obserwacji. Każda zbieżność jest przypadkowa.
RB = Rodzicielstwo Bliskości
ZCh = Zimny Chów Dzieci
Długo zabierałam się do napisania tego posta. W głowie zapalały się co rusz nowe powody. Bardzo dużo jest ostatnio o RB na Waszych blogach, w gazetach, na portalach. RB stało się nową religią dla rodziców. I dobrze. Coraz więcej mam otwiera oczy na potrzeby dziecka. 
Chociaż mam wrażenie, że głównie w wirtualnej rzeczywistości. Niestety. W realu wciąż pokutuje ZCh. Jest przekazywany z pokolenia na pokolenie. Młoda mama bycia rodzicem uczy się od swojej mamy, i co za tym idzie przekazywane są jej informacje typu: “niech dziecko się wyryczy”, “karmienie piersią po trzecim miesiącu jest nieprzyzwoite” itp. A młoda mama nie ma doświadczenia i przyjmuje te rewelacje jako rzecz jedynie słuszną. Daj Boże, że coś przeczyta dodatkowo i jej horyzont się powiększy, i zweryfikuje poglądy wychowawcze.
Moja znajoma czeka właśnie na cesarkę “na życzenie” w prywatnej klinice. Będzie rodzić swoje pierwsze dziecko. Panicznie boi się bólu. Pokój dla dziecka przygotowany od kilku miesięcy. Osobno. Na drugim końcu mieszkania. Butelki i MM też w pełnej gotowości. 
– dlaczego? – zapytałam
– moja mama miała trzy ciężkie porody i zabroniła mi rodzić naturalnie. W dzisiejszych czasach nie trzeba cierpieć. Karmić piersią nie zamierzam bo będę miała po cyckach. Dziecko musi spać od samego początku w swoim własnym pokoju, bo inaczej nici z życia prywatnego…
Mamusia jej powiedziała…
Spuścizna Zch jeszcze długo będzie pokutowała w naszym społeczeństwie. 
Z RB wcale lepiej nie jest. Boli fakt, że niektóre matki próbują z tego zrobić “modę na rodzicielstwo”. Spotykam się ze stwierdzeniami “kocham moje dziecko bo noszę je w chuście, dzięki temu dajemy sobie bliskość”. Piękne. Prawdziwe. Jestem za. Ale co z tego, gdy po spacerze w chuście mama wraca do domu i urządza karczemne awantury ze swoim partnerem. RB? 
Przecież wszystko opiera się na trzech głównych wartościach: Miłości, Szacunku, Wzajemnym Wsparciu. Nie tylko matki do dziecka, ale rodziców do siebie nawzajem, dziadków i innych członków rodziny i otoczenia. Chustoszenie i współspanie są tylko środkami do celu, nie celem samym w sobie. 
Dziecko w RB powinno czuć miłość i bezpieczeństwo. W Zch również!
Tyle ile miłości damy temu maleństwu, tyle otrzymamy!