Tag: moda

Maxi spódnica – maxi styl

Maxi spódnica – maxi styl

Wiosna drogie Panie! Wiosna. Najwyższa pora na wiosenne porządki. W tym roku wpisały się one w cały szereg działań około świątecznych. Czasu mało, ale wystarczy odrobinę słońca, by zebrać w sobie wszystkie chęci  i jak co roku powywalać wszystko z szafy i zrobić przegląd. Nowy […]

MAXI… na maxi upały

MAXI… na maxi upały

I paradoksalnie w środku lata, zamiast ganiać na świeżym powietrzu, większość dnia spędzamy w czterech ścianach. I to osłoniętych czterech ścianach. Wychodzimy po 16.00, ale i tak ledwo dyszymy… W domu nuda… ale taka kreatywna. Mały oblepia mieszkanie plasteliną. Niech oblepia, przynajmniej ma zajęcie i […]

Kobieco!

Kobieco!

Ten temat obiecałam Wam kilka tygodni temu… ale czas mi się rozjechał, więc pojawia się dzisiaj.

Będzie o kobiecie tym razem.

Bardzo długo miałam problem z własną kobiecością. Problem, którego sama nie zauważyłam. Nie miałam pojęcia, że istnieje, że i mnie spotkał. Patrzyłam w lustro i widziałam młodą, uśmiechniętą żonę i matkę.

Żonę i Matkę!

Nie Kobietę!

Dlaczego? bo właściwie moja kobiecość zeszła na plan dalszy. Całkowicie poza moją kontrolą. To co widziałam w lustrze, plus to co ze sobą robiłam (m.in. aktywność fizyczna), pozwalało mi zachować pozory, że wciąż jestem Kobietą, mimo, iż jestem Żoną i Matką.

A prawda była niestety taka, że wciąż wyglądałam jakbym miała 20lat… Ale to nie jest komplement. Chodzi o postrzeganie samej siebie. Te same uczesanie (bo brak mi odwagi by coś zmienić). Ten sam makijaż (bo nie miałam potrzeby zmiany). Ten sam styl ubierania (bo nie wiedziałam co innego mogłabym założyć).

Myślałam, że wyglądam dobrze… atrakcyjnie nawet. I pewnie myślałabym tak do dzisiaj… Gdyby na mojej drodze nie pojawiła się odpowiednia osoba… Ekspertka! Kobieta, która mi uświadomiła, że po prostu wyglądam byle jak!

Na  początku zmartwiłam się. Na początku tylko… potem przymierzyłam co proponowała. Stanęłam przed lustrem… i przestałam wierzyć. Wierzyć we własny gust. To, co zobaczyłam, nie było mną… było obrazem wyciętym co najmniej z Fashion. To co zobaczyłam…powstało z mojej i mężowskiej garderoby…

I wtedy do mnie dotarło, że nie chcę wyglądać byle jak… byle wygodnie… byle się nie rzucać w oczy…
Chcę się rzucać w oczy!
Chcę wyglądać najlepiej, jak to możliwe.
Mam (prawie) 33 lata….już nigdy nie będę młodsza i piękniejsza…
Dlaczego niby miałabym chować się za ulubionym T-shirtem czy wciskać się w dziesięcioletnie jeansy.

Wywaliłam WSZYSTKO z mojej szafy, co nie spełniało nowych kryteriów wizerunkowych. Zostawiłam dobrą bazę i co miesiąc dokupuję coś nowego. Kluczem i inspiracją jest dla mnie Pinterest.

Szukam, oglądam, drukuję, kompletuję, dokupuję. Ot cała filozofia!

źródło Pinterest  
 
Życzę każdej kobiecie, by miała obok siebie takiego Eksperta. By każda mogła wyglądać tak jak chce, a nie jak wyszło akurat… przypadkowo.
 
A sobie życzę, by moja Ekspertka znalazła dla mnie czas na letnie wietrzenie szafy :)))

Pamiętajcie, że małe zmiany pociągają za sobą kolejne… a to już krok do wizerunkowej rewolucji!

Majowy Mikołaj

Majowy Mikołaj

Ostatnimi czasy szczęście mi się dwoi i troi…Spływają na mnie dobre rzeczy, pozytywne emocje. I prezenty z nieba niemal spadają… bez okazji. Czuję się jak w okresie bożonarodzeniowym… tyle, że mikołaj majowy taki… piękny swoją drogą 🙂Dostałam prezent: Piżamka, berecik. spinka do włosów i bransoletki, […]

Kok na nowo odkryty

Kok na nowo odkryty

Nie wiele rzeczy wprawia mnie w zdumienie…Mam swoje przyzwyczajenia, zwłaszcza modowe, których teraz usilnie próbuję się pozbyć.Mam swoją ulubioną fryzurę, której nie zmieniam od lat. Co najwyżej zmieniam jej długość.Lubię spinać włosy. Robię to w jeden niezawodny sposób: gumka + kilka wsuwek i rozpoczynam plątanie […]

Babskie afirmacje

Babskie afirmacje

Mocno wierzę, że otaczającą rzeczywistość można wykreować poprzez myśli. Prosta zasady: “myśl pozytywnie a takie będzie twoje życie” oraz  “jeśli czegoś bardzo pragniesz to myśl o tym nieustannie, a myśli się zmaterializują” to niemal moje dewizy życiowe.

Wczoraj miałam dzień pt. “nie mam co na siebie włożyć”. Taki babski standard, jeśli już dawno nie było się na zakupach. Otwarłam szafę i zapałałam do niej agresją. Najchętniej wyrzuciłabym wszystko co się w niej znajduje i zapełniła na nowo.

Kładąc się spać, postanowiłam wyobrazić sobie, że mam piękną PUSTĄ garderobę i robię ciuchowe zakupy od podstaw… I chodzę po tych sklepach i kupuję i już mam cały samochód zapakowany, gdy słyszę płacz Małego… Godz. 01.15, a ja jeszcze nie zasnęłam. Wciąż na zakupach… Mały wpakował się do łóżka i położył na moich nogach tak, że nie mogłam się ruszyć. Postanowiłam, że jeszcze chwilę poprzeglądam sklepowe półki…

Nie wiem o której zasnęłam. Ale wiem, że spałam za krótko.

Obudziłam się rozczochrana, z podkrążonymi oczami, zmęczoną cerą, w obślinionej przez Synka piżamie…

Mówię Wam… nocne zakupy nie służą poprawie wizerunku…
Dziś to by mi nawet Jacyków nie pomógł… taki mam LOOK 😉