Tag: motywacja

Podsumowanie roku 2016

Podsumowanie roku 2016

Cały poprzedni rok “męczyłam” Was podsumowaniami treningowymi. Dlaczego? Powodów miałam kilka, ale najważniejszy jest ten: Pokaż innym i sobie samej ile wysiłku wkładasz w to co robisz! Oczywiście nie ważna jest ilość treningów, ale ich jakość. Ważna jest regeneracja i dobry plan treningowy. Wszystko musi być […]

Strefa komfortu

Strefa komfortu

Własnie ogarnęłam swoją skrzynkę mailową i widzę jak wraz z kolejnym tygodniem maleje motywacja do ćwiczeń osób, które mi tę skrzynkę zapchały tuż po Nowym Roku. Lubię początek roku za nowe perspektywy. Zasypiasz 31 grudnia, budzisz się 1 stycznia z przekonaniem “teraz wszystko będzie inaczej, […]

Kamyk w kieszeni, czyli szczęście pod kontrolą

Kamyk w kieszeni, czyli szczęście pod kontrolą

Nie znam osoby, która nie wierzy w moce nadprzyrodzone. Co więcej, każda z tych osób wyparłaby się tego słowami – “co za bzdura” – i zapewne byłoby to najłagodniejsze stwierdzenie. (więcej…)

Starość. Radość? Nie radość?

Starość. Radość? Nie radość?

W zeszłym tygodniu obchodziliśmy Dzień Babci i Dziadka. Wpisy na blogach, wiadomości w TV, reklamy… niemal wszystko przedstawiało obrazek uśmiechniętych staruszków tulących swoje małe lub całkiem duże wnuki… ale mój wzrok i moje myśli wyjątkowo skupiły się na upływie czasu, starości właśnie.

Kochaj męża swego i wszystkich bliskich jego?

Kochaj męża swego i wszystkich bliskich jego?

Z okazji nadchodzącego dnia Babci i Dziadka naszły mnie takie oto przemyślenia… W zasadzie nachodzą mnie czasami, ale teraz chcę się nimi podzielić. Zawierając związek małżeński, czy też po prostu wchodząc w trwałą relację z bliską osobą, tak naprawdę nie tworzymy więzi wyłącznie z nim. […]

Przestać myśleć, zacząć działać!

Przestać myśleć, zacząć działać!

Jestem dobra w działaniu, ale jak się okazuje, jeszcze lepsza w myśleniu.

Podsumowując ubiegły rok, przekonałam się, że mimo, iż nie próżnowałam, wiele spraw nad którymi pracowałam, i które planowałam zostały gdzieś zawieszone…w myślach. Ludzki umysł to doskonałe miejsce na upychanie wszystkich planów, marzeń i fantazji. I o zgrozo! Jest nieograniczony!

Wypijając szklankę whisky w sylwestrową noc, a raczej w noworoczny poranek (była chyba 5 rano) – nie, nie piłam przez całą noc – uroczyście postanowiłam (w myślach), że w tym roku mniej skupię się na myśleniu, a więcej na działaniu. Dlatego dziś od rana niemal tworzę plan kolejnych kroków do osiągnięcia celu (celów).

I chyba po raz pierwszy nie jest to lista życzeń, a realny plan do realizacji. Krok po kroku. Niemal na tygodnie rozpisany, w trzech grupach:

1. Sprawy osobiste, zawsze na pierwszym miejscu, więc i tym razem z konkretnym planem.

2. Kariera. Muszę mądrze nią pokierować, by zaowocowała w kolejnych latach.

3. Rozwój osobisty:

JOGA – moja wielka i trudna miłość. Choć nie raz ją zdradzałam, myślę, że przyszedł czas na potraktowanie jej całkiem serio.

PORTUGALSKI
– kiedyś mi dobrze szło. Głupia byłam, że porzuciłam naukę, ale za 2-3 lata, gdy wszystko w moim życiu nabierze harmonii, planuję nagrodzić się wycieczką do Portugalii… taką dłuższą i treściwą. Znajomość języka, nawet w podstawach będzie zupełnie na miejscu.

A skoro wszystkie horoskopy zgodnym chórem mówią, że 2014 będzie sprzyjał odważnym, to nie pozostaje mi nic innego, jak być wyjątkowo Brave & Strong w tym nowym roku.

yoga warrior pose
źródło Internet

Być gotowym na wszystko.

Być gotowym na wszystko.

W ciągu ostatniego tygodnia miałam wyjątkowo wiele sposobności, by spotkać się ze znajomymi i ich pociechami. I pewnie bym o tym nawet nie wspomniała, gdyby nie rzuciło mi się w oczy, że oni jednym zgodnym chórem mówią “nie byliśmy gotowi / nie jesteśmy gotowi (na […]

Anioł ze mnie ;)

Anioł ze mnie ;)

Tak. Myślę, że musiałam być wyjątkowo grzeczna w tym roku… a przynajmniej “wyjątkowa”, ponieważ poczciwy Mikołaj postanowił zasypać mnie prezentami. I skoro zapomniałam co to znaczy dostać prezent 6 grudnia… teraz ciężko się zastanawiam, o co chodzi? A tak poważnie, to już dawno początek grudnia […]

Kobieta? Pracująca?

Kobieta? Pracująca?

Są dla mnie sprawy i pojęcia oczywiste. Tak oczywiste, że nie często się nad nimi zastanawiam. Na pewno do nich należy: Praca, Samorealizacja, Kariera. 

Wrzucona w wir pracy, po prostu dawałam mu się porwać. Potrafiłam serce sobie wypruć dla sprawy. Przyszedł jednak i taki moment, że zmądrzałam. A raczej dojrzałam do rozdzielenia pracy od życia. Nauczyłam się “po prostu pracować”, i “po prostu żyć”, ale zawsze w rękach mi się paliło, umysł szukał nowych wrażeń i wyzwań.

Taki program mam wrzucony: Tytan Pracy, Mistrz Organizacji.

Odkąd Mały jest na świecie, bardziej doceniłam “po prostu życie”, bo nagle okazało się, że jest coś ważniejszego, niż cokolwiek. Leżenie na kocyku razem z Synkiem i wodzenie wzrokiem za łażącymi wszędzie mrówkami i biedronkami, stało się ważniejsze niż nienapisany tekst, nietknięte zlecenie. Wszystko pozornie, bo gdy tylko gasły światła w mieszkaniu… wszyscy pogrążali się we śnie, ja nadrabiałam zaległości. To co zaplanowałam, zrobione być musiało i tyle. 

No i obowiązki “domowe”… przecież to nie wakacje w spa. I zdałam sobie sprawę, że przez ostanie 2.5 roku pracowałam ciężej, niż przez lata całe na etacie.

I co się okazuje… gdy teraz właśnie, moje życie zawodowe znów rusza do przodu, to cała reszta obowiązków się nie zmienia… Nic się nie zmienia. Pracy jest więcej.

Mistrz organizacji? Tytan pracy?


I czytam sobie raporty CBOS z początku tego roku, na temat sytuacji kobiet na rynku pracy:

Ponad dwie piąte ankietowanych (44%) uważa, że kobiety pracujące zawodowo cieszą się większym szacunkiem społecznym niż gospodynie domowe, które zajmują się wyłącznie prowadzeniem domu i opieką nad dziećmi. Przeciwną opinię wyraża jedynie 5% badanych.


Może kiedyś sama przyłączyłabym się do tych 44%, ale teraz biję pokłony przed matkami, zwłaszcza tymi wielodzietnymi, które wzięły na swoje barki trudy organizacji zaplecza domowego. A tym, które łapią w jednym ręku i dom, i dziecko, i pracę… to medal zasług specjalnych bym przyznała… Choć pewnie każda powie “Co tam! Życie!” (sama tak mówię). I w myślach przywołuję te “dziewczęta biurowe”, co to z niczym na czas zdążyć nie potrafią… Organizacja drogie panie! Organizacja!

A teraz tak szczerze… lubię ten młyn. Oddycham nim. Może jeszcze bardziej dokręcę śrubki?

😉



…sweet dreams…

…sweet dreams…

Nastała rzecz niebywała. Nieprawdopodobna wręcz. Mały sam zasypia w swoim łóżeczku! Bez… misia,trzech piłek,dwudziestu samochodzików,pięciu książeczek,telefonu komórkowego,laptopa,wokalu osobistego jednego, bądź drugiego rodzica,chórku czasem. Godzina 19.30 gasimy światła w całym mieszkaniu. Mówimy dobranoc. Mały biegnie do łóżeczka, układa się do mnie tyłem, czasem tylko rękę wyciągnie, […]