Tag: nauka mowy

A tak mnie straszyli

A tak mnie straszyli

Odkąd tylko zrozumiałam, że rozwój mowy mojego dwulatka nie przebiega tak jak powinien podjęłam oczywistą dla mnie decyzję o terapii logopedycznej. Dla otoczenia pomysł wydawał się kontrowersyjny bo: takie malutkie dziecko ma czas na mówienie po co go męczyć i po lekarzach ciągać panikuję słyszy […]

Dwujęzyczne dziecko

Dwujęzyczne dziecko

Kolejna wizyta u logopedy nie przyniosła nic nowego w kwestii diagnozy Małego. Dostałam jedynie namiary na poradnię integracji sensorycznej i po prostu umówię się na konsultacje. Nie ma co gdybać, trzeba wiedzieć i działać. Za to dowiedziałam się ciekawej rzeczy jeśli chodzi o prowadzenie dziecka […]

Jak skutecznie podciąć skrzydła? Logopeda cz. III

Jak skutecznie podciąć skrzydła? Logopeda cz. III

Całkiem niedawno chwaliłam się, że Mały robi znaczne postępy w swoim rozgadywaniu się. I to wciąż jest prawda. Mówi więcej, mówi wyraźniej, a przede wszystkim chętniej. Idąc na wizytę kontrolną do logopedy, wyobrażałam sobie, jak nas chwali i mówi, że teraz to już będzie z górki… (więcej…)

Alfabet

Alfabet

Postęp rozwoju mowy u Małego jest ewidentny. Codziennie pojawia się przynajmniej jedno nowe słowo i wiele prób naśladowania kolejnych. Potrafi w prostym zdaniu opowiedzieć niemal o wszystkim, a najważniejsze, że już dokładnie potrafi opisać czego chce. Jeśli ma problem ze słowem, to używa wyrazów dźwiękonaśladowczych. […]

Gada czy nie gada…?

Gada czy nie gada…?

Ostatnio jedna z blogowych koleżanek, Eveleo, zapytała mnie jak aktualnie wygląda sprawa rozgadywania się mojego Synka. I rzeczywiście… od czasu drugiej wizyty u logopedy, nie napisałam co dalej… A dalej… ulubionym językiem Małego jest “chiński”. Już oboje posługujemy się nim perfekcyjnie. Ale muszę przyznać, że […]

Nie-Konwersacja

Nie-Konwersacja

Jakże cudnie donieść, że doszłam w końcu z moim własnym dzieckiem do nie-porozumienia. Język w końcu mu się rozwiązuje… ups… nie-rozwiązuje:

– Chcesz siku?
– nie-siiii
– Chcesz obejrzeć “Świnkę Peppę”
– nie-pepe
– A może pójdziemy na spacer
– nie-pa-pa
– Gdzie jest piesek?
– nie-hał-hał
– A jak robi krowa?
– nie-muuu
– a kotek jak robi?
– nie-miii-miii
– chodź pójdziemy do taty
– nie-tata
-Gdzie jest mama?
– tu-je-mama-nie-mama

itp… itd…

Nie-konwersacja trwa w najlepsze, a co najważniejsze, codziennie pojawia się w niej coś nowego… Chyba zmierzamy w dobrym kierunku :)))

Ps. Ostatni dzień wakacji (dla nas). Zielona noc! Nie zamierzam dziś spać… (przed 23.00). Ostatnie chwile relaksu… szkoda.

Śląski chłopak

Śląski chłopak

Mój Mały ma zdolności językowe niebywałe. Łapie wszystko, co nie jest poprawną polszczyzną.Dziś gwarą dziecięcą do mnie przemówił. Rano, podczas sobotnich porządków przyglądał się uważnie, jak balansuję na krześle i przecieram dość sporych rozmiarów zegar wiszący na ścianie.On patrzy, a ja go zabawiam rozmową– a […]

By się rozgadać

By się rozgadać

Rozwój mowy to sprawa indywidualna. Wiecie same, że różnie z tym bywa. Nie potrafię jednak siedzieć z założonymi rękami i czekać… może się rozgada do trzech lat… może do czterech. Pierwszą wizytę u logopedy mieliśmy w poniedziałek. Wczoraj byliśmy na drugiej.Tym razem było zupełnie inaczej. […]

Taaaka przerwa i logopeda

Taaaka przerwa i logopeda

Dokładnie tydzień mnie nie było. Pojechałam z Małym do babci… i nie myślcie, że nie miałam komputera ze sobą. Miałam! Miałam nawet dostęp do Internetu! I chęci miałam, by pisać regularnie i na blogi zaglądać. Ale… nie chciało mi się niemiłosiernie. Wybaczcie. Poczułam spokój jakiego dawno nie zaznałam. Byłam wśród bliskich mi osób, które otoczyły mnie opieką, serdecznością, miłością…

Jak tylko ogarnę zdjęcia, będzie specjalny wpis o moich wakacjach. Może jutro, może pod koniec tygodnia. Teraz próbuję się zorganizować. Pranie, sprzątanie, nadrabianie zaległości domowych… Mr.Tata radził sobie znakomicie jako wdowiec słomiany, ale na moje pytanie
– Dałeś radę z praniem?
Odpowiedział:
– Pewnie, że dałem radę. Jak mi się skarpetki skończyły, kupiłem nowe…

Załamałam ręce.

Dziś też byliśmy na tak bardzo wyczekiwanej przeze mnie wizycie u logopedy. Obawiałam się, nasłuchałam opinii, że dziecko niepotrzebnie na stresy narażam. Wolę jednak reagować, upewniać się, kiedy mam wątpliwości.

Oczywiście, żadnych stresów nie było, a Pani logopeda okazała się być również psychologiem dziecięcym. Wspaniale mi się z nią rozmawiało. Od razu złapałyśmy kontakt. A co najważniejsze mój Synek też ten kontakt złapał. Niemalże bez żadnych oporów dał się wciągnąć w proponowane przez nią zabawy i gierki.
Momentami sama byłam zaskoczona jak wiele wie moje dziecko, jak radzi sobie z zadaniami, które w mojej opinii są dość skomplikowane.

A co nam logopeda powiedziała? Same miłe rzeczy. Mogłabym słuchać i słuchać, jaki Mały jest bystry i silny i spostrzegawczy i odważny… Serce rosło. No i mam w domu klasyczny przykład “braku  mowy wynikający z braku takiej potrzeby” czyli zawsze jest kompocik. Znam Synka doskonale i od razu niemal reaguję na jego potrzeby. Jeśli nie… on sam sobie radzi.

Już w czwartek czeka mnie kolejne spotkanie, na którym Logopeda jeszcze poobserwuje Synka i zaproponuje najlepszą metodę stymulacji mowy. Mogła to zrobić dzisiaj, ale po 40 minutach Mały pożegnał się, założył czapkę, otworzył drzwi i wyszedł na korytarz…

Szok!

bla-bla-bla

bla-bla-bla

Każda mama czeka na pierwsze słowo swojego dziecka z wielkim utęsknieniem zapewne. Ja też! Z uwagi, że Synek skończył dopiero ósmy miesiąc uznałam, że mamy jeszcze sporo czasu, więc nie wysłuchiwałam zbytnio co on tam pod nosem mamrocze. Oczywiście wielokrotnie wyobrażałam sobie ten moment… jak […]