Tag: pilates

Podsumowanie czerwca

Podsumowanie czerwca

Prawie przegapiłabym miesięczne podsumowanie treningowe. Już mi się włączył tryb wakacyjny i częściej w myślach pakuję walizki niż liczę przebiegnięte kilometry. Ostatnie tygodnie pod względem treningowym są bardzo wyrównane. Choć dość często wypadki losowe (np. choroba dziecka) mieszają w moich planach to staram się nadganiać […]

Podsumowanie maja

Podsumowanie maja

Czasem słyszę od moich podopiecznych, że na domknięcie planu treningowego zabrakło im czasu. Gorszy dzień, nieplanowane obowiązki w domu, w pracy, niemoc, zniechęcenie… lampka wina… i rygor treningowy odchodzi w zapomnienie. To takie ludzkie. Takie normalne. I nie ma w tym nic złego. Czasem trzeba […]

Podsumowanie kwietnia

Podsumowanie kwietnia

Oj wstyd! Minęła już połowa maja, a ja dopiero teraz siadam do statystyk i podsumowania. Przyznaję, że ostatnie dwa miesiące są dla mnie koszmarem jeśli chodzi o ogarnięcie się w czasie. Tempo. Tempo.Tempo. Na szczęście to co najbardziej czasochłonne już za mną (chyba). Kwiecień i początek maja stały pod znakiem remontów, nauki, zaliczeń, kursów, treningów, planów treningowych i diet.  Nos w książkach. Nogi na macie. Głowa… ommmm… gdzieś poza ciałem.

W takim systemie pracy ciężko wygospodarować czas na bieganie. Nie wspominając już o robieniu wyników. (więcej…)

Podsumowanie marca

Podsumowanie marca

To był wspaniały miesiąc! Spotkała mnie największa (dla mnie) nagroda za ciężką pracę. Nowy rekord na 10km, którym potwierdziłam moje motto: Trening czyni mistrza. By osiągnąć cel nie liczy się ani talent, ani wrodzone predyspozycje, a wysiłek jaki wkładasz, by przeskoczyć wszystkie bariery, które stoją […]

Podsumowanie lutego

Podsumowanie lutego

Luty był dla mnie tak samo pracowity jak styczeń, z tym jednym wyjątkiem, że robiłam sobie sobotnie przerwy treningowe. Regeneracja jest konieczna inaczej traci się rezerwy energetyczne. To był dobry miesiąc. Progresy w niemal każdej dziedzinie:

Szacun panie Pilates

Szacun panie Pilates

Szanuję każdą formę aktywności fizycznej, co nie oznacza, że każdą lubię. Preferuję zajęcia indywidualne, stronię od grupowych i jako instruktorka, i jako uczestnik. Nie oznacza to jednak, że nie korzystam, ale warunek jest jeden: zero układów! Nie widzę siebie na Zumbie, stepie i innych systemach treningowych opartych na powtarzalności ruchów. To po prostu nie moja bajka. Nie potrafię skupić się na jednoczesnym zapamiętywaniu układu choreograficznego i skupieniu na wykonywanych ćwiczeniach (wykonywanym ruchu). Lubię z kolei zajęcia wykorzystujące ciężary, kettle bells, trx, Tabatę, HIIT oczywiście i jogę, i pilates.

Tym ostatnim zauroczyłam się już dawno, ale traktowałam jako trening uzupełniający do treningu siłowego, głównie po to, by wzmocnić gorset mięśniowy. (więcej…)

Podsumowanie stycznia

Podsumowanie stycznia

Od jakiegoś czasu nie potrafię dogadać się z Endomondo, o czym wielokrotnie wspominałam. Niestety nie znajdując innej sensownej aplikacji treningowej na Windows Phone, postanowiłam przeciągnąć Endo na swoją stronę. Kalendarz treningowy prowadzę od zawsze, jednak tylko bieganie rejestrowałam w aplikacji. Od stycznia zapisuję każdy trening. […]