Tag: rodzicielstwo bliskości

Dobro

Dobro

W zasadzie chcę skreślić tylko kilka słów… mam dobre dziecko… W jego oczach odbija się cały świat. Ciekawy, kolorowy, zaskakujący, szczęśliwy… dobry.

Dziecko kontra Świat

Dziecko kontra Świat

Doskonale zdawałam sobie sprawę, że etap, w którym M. będzie oczekiwał ode mnie jedynie poczucia bezpieczeństwa, miłości, zaspokajania podstawowych potrzeb i zabawy, szybko się skończy. Coraz silniejsza jest za to moja rola przewodnika po świecie. To jak mu pokażę ten świat, zapisze się w jego […]

Przedszkolak – Outsider

Przedszkolak – Outsider

W ostatnim czasie moje życie zawodowe nabrało rozmachu. Niemal z dnia na dzień nastąpił przewrót, który całkowicie pochłonął mój wolny czas (hmm… o ile ja w ogóle miałam jakiś “czas wolny”). Szybko też zapadła decyzja. Mały musi iść do przedszkola. Natychmiast. (więcej…)

maluje, nakleja, powtarza

maluje, nakleja, powtarza

Pozostając w klimatach logopedycznych, opowiem Wam krótko jak nakłaniam Małego do powtarzania sylab i całych wyrazów. Bo, że nie reaguje na prośby typu “powiedz cio-cia”, co najwyżej odpowie NIE, chyba nie muszę wspominać. Muszę się nieźle nagimnastykować, by zaczął ze mną pracować. W sensie dosłownym […]

Co słychać? czyli Mały w natarciu.

Co słychać? czyli Mały w natarciu.

Dziecko mi rośnie! Do tego zaskakującego odkrycia dochodzę niemal codziennie… Dwa i pół roku za nami… I już absolutnie nie widzę w nim tego bobasa z pulchnymi rączkami i nóżkami… oj nie. Teraz to prawie przedszkolak jest. I nóżką tupnie i focha odstawi… teatralnie! Wciąż […]

Zwierzę domowe

Zwierzę domowe

Nie mamy w domu żadnego zwierzaka i nigdy nie mieliśmy. Ja raczej stronię od nich (choć jakiegoś kociaka chętnie bym przygarnęła), a Mr.Tata jest wielkim przeciwnikiem… więc nie mamy.

A raczej tak mi się wydawało de tej pory. Okazało się bowiem, że Mały znalazł sobie pupila…

W naszym domu zamieszkała Mucha…

Dnia pierwszego, Synek uganiał się za nią i krzyczał “MU! MU! MU!” (tak mucha, nie krowa). Potem udawał, ze ta go goni… szukał jej straszył, a gdy ta odlatywała… uciekał z piskiem.

Drugiego dnia, nowa znajomość zamieniła się w śmiertelnego wroga… Auta fruwały, poduszka lądowała gdzieś po środku pokoju… klocki odbijały się od ścian… Synek w muchę trafić chciał… hmmm… gdzie on to zaobserwował? Ja w życiu w muchę nie celowałam (bo nie trafiam w małe cele)…

Dzień trzeci… tak zwany foch… Synek na Muchę obrażony wielce. Gdzie ona, tam i on… gdzie nie przysiądzie, ten łapie za to i krzyczy “MOJE”… to przecież oczywiste, ze Mucha nie ma prawa przysiadać na JEGO…

Tak więc Muchy z domu pozbyć się nie potrafię. Synek uczy się co rusz nowych relacji… a niech będzie, ze mamy w domu zwierzę 😉

Zawsze COŚ

Zawsze COŚ

No tak. Wizyta u dentysty dopiero w przyszłym tygodniu i wcale nie jest pewne, czy ząbek będzie zrobiony. To znaczy, czy Mały współpracować będzie.Obstawiamy, że nie będzie. Ale… niektórzy lekarze to magicy i zaklinacze dzieci… więc może…Jakie jest prawdopodobieństwo? I robiąc w głowie bilans zysków […]

Długi weekend należał do Dziecka!

Długi weekend należał do Dziecka!

Czy i u Was długi weekend należał do rodziny? Jak dobrze być dzieckiem… i nie mówię już o celebrowaniu Dnia Dziecka przez mojego Synka. Wszak on jeszcze niewiele kojarzy… ale przeze mnie! Przypomniałam sobie jak sama byłam dzieckiem… w Boże Ciało pojechaliśmy w odwiedziny do […]

Cry cry baby…

Cry cry baby…

Pamiętam pierwszy płacz mojego dziecka… w szpitalu… cichutkie łkanie: łee-łee-łee. Rozczulające.
Mr.Tata powiedział wtedy, że to najpiękniejszy płacz jaki słyszał.
Gdy Synek płacze, robi mu się dołek w policzku… śliczny.

Potem płacz był głośniejszy. Łee-łee -łee zmieniło się w ŁEEEEEE.

Teraz Mały płacze na różne sposoby. Nie zawsze już rozdziera mi serce. Przyzwyczaiłam się i wiem, że nie za każdą łzą kryje się poważny problem.

1. Płacz – Krzyk.
Płacz w złości. Pojawia się kiedy, Mały czegoś bardzo chce, albo kiedy czegoś bardzo nie chce. Mówi przez to m.in. nie założę pieluszki, nie pójdę do domu, kiedy na palcu zabaw jest tak fajnie, nie będę bawił się klockami, kiedy chcę się bawić tatową maszynką do golenia…. Wtedy, najpierw pojawia się krzyk, potem wydęte w podkówkę usta, a na końcu łzy. Na szczęście w 90% przypadków, cała scena płaczu trwa kilka minut, bo wystarczy odwrócić uwagę Małego, by ten zapomniał o co płakał. Czasem jednak awantura trwa na całego, przez nawet 30 minut. Gdy widzę, że Mały nie reaguje na mnie, po prostu go zostawiam. Po pewnym czasie, sam się wycisza.

Zauważyłam, że przy tym płaczu nie łamie mi się serce, ale też nie wtrąca mnie z równowagi. Czasem każdy chce się pozłościć. Trzeba to zaakceptować.

2. Płacz Wielka Ściema
Ten rodzaj płaczu – nie płaczu, rozbawia mnie i rozczula. Kiedy Mały chce zwrócić na siebie uwagę i próbuje się rozpłakać, najpierw wykrzywia usta, potem zaciska oczy, a następnie próbuje usilnie wydawać z siebie dźwięki przypominające płacz.

I tylko widzę, jak jedno oko mimowolnie się otwiera, by sprawdzić czy patrzę na niego, a zaciśnięte usta nie mogą się zdecydować, czy grymas ma być w dół, czy w górę.

Szybko oboje przechodzimy do śmiechu. Ten popis aktorstwa po prostu uwielbiam.

3. PŁACZ
Prawdziwy. Wywołany bolesnym uderzeniem, koszmarem sennym, dyskomfortem, i innymi nieprzyjemnymi bądź ciężko przyswajalnymi przez dziecko zdarzeniami.
Mały jednocześnie niemal wykrzywia buzię i wdaje z siebie szloch ŁEEEE. Pojawiają się łzy i dołek na policzku.

Wtedy łamie mi się serce i mam ochotę sama się rozpłakać.
Wtedy czuję się bezradna, bo wiem, ze on naprawdę cierpi.
Wtedy tulę mocno i mówię szeptem, czasem śpiewam… to go uspokaja.
On wtula się i bawi moimi włosami.
Słucha jak do niego mówię.
Czasem, gdy już się uspokoi to on do mnie mówi… opowiada o tym co go boli.
Ja słucham. Nic nie rozumiem, ale słucham i powtarzam, ze już jest dobrze, i że jestem przy nim.

Nie lubię, gdy tak płacze.

Nie! Nie wolno!

Nie! Nie wolno!

Nie lubię słowa “nie”! Co wcale nie oznacza, że nie uznaję sprzeciwu. Nie lubię słowa “nie” za złe skojarzenia. Za to, że w dzieciństwie byłam karmiona “to nie… tamto nie… tego absolutnie nie wolno”. Zasady, zasadami, ale gdy wszystko jest na “nie” to przestaję w […]