Tag: rozwój dziecka

Moje Paranoje czyli Bilans Dwulatka

Moje Paranoje czyli Bilans Dwulatka

W końcu dotarliśmy na bilans… I co usłyszeliśmy od naszej pediatry zaraz po wejściu do gabinetu? – Czy zapisali już Państwo Syna na zajęcia z siatkówki lub koszykówki? Musiałybyście zobaczyć nasze miny… a raczej uśmiechy… Na początku było mierzenie i ważenie czyli:15,5kg95cm Potem wywiad. Sprawdzanie […]

Mój jest ten kawałek podłogi…czyli moje Dziecko w piaskownicy

Mój jest ten kawałek podłogi…czyli moje Dziecko w piaskownicy

Moje pierwsze wakacje z Małym przespacerowałam z wózkiem… W drugie wakacje odkryłam, ze piaskownica to znakomite miejsce na zdobywanie doświadczenia towarzyskiego. Potem  przekonałam się, że to taka sama dżungla… jak ta nasza “dorosła”. Że respektowane jest “prawo silniejszego”… prawo silniejszego rodzica! W tym roku obserwuję, […]

Szał! Dziki Szał!

Szał! Dziki Szał!

Mój Synek pokazał mi ostatnio jak bardzo potrafi się cieszyć. Ba! Pokazał jak się zachowuje w absolutnym szale szczęścia.

Co robi z radości?

Skacze!
Piszczy!
Bije Brawo!

potem, bierze mnie za rękę i każe mi skakać i bić brawo (całe szczęście, ze nie muszę piszczeć).

A do takiej euforii został doprowadzony trzykrotnie wciągu ostatnich pobytów na placu zabaw.

Powód 1.
Gołąb, który pozwalał się gonić.
Małemu trafił się taki egzemplarz, który nie odfruwał, gdy ten do niego podchodził. Na początku myślałam, że gołąb ma coś ze skrzydłami, ale gdy podeszło inne dziecko, gołąb od razu odlatywał. Tak więc, jeden mały gołąbek towarzyszył mu podczas zabawy, a gdy do niego podchodził, nawet całkiem blisko, Mały skakał, piszczał i bił brawo…

Powód 2
Wywrotka z piaskiem.
Mieliśmy to szczęście, że byliśmy akurat na placu zabaw, gdy przywieźli świeży piasek.
Mały jeszcze na nic nie patrzył z taką pasją, jak na ten samochód. A gdy piasek zsypywał się do piaskownicy, skakał, piszczał i bił brawo.

Powód 3
Osobista Wywrotka Piaskowa
Po powrocie z placu zabaw, przypomniałam sobie, że na szafie mam schowany dla Małego samochód. Z racji gabarytów uznałam, ze jest dla niego trochę niebezpieczny, ale skoro wywrotki robią na nim takie wrażenie, to się ugięłam. Spakowałam samochód do dużej torby i dnia następnego wzięłam do piaskownicy. Gdy mały zobaczył prezent to… skakał, piszczał i bił brawo… i nie odstąpił od niego przez co najmniej godzinę.

Czyste szaleństwo!

Muzykiem nie będzie…

Muzykiem nie będzie…

Pamiętam jeszcze doskonale, jak Mr.Tata śpiewał do mojego ogromnego brzucha.Pamiętam, jak opowiadał, że Mały na pewno odziedziczy po nim słuch i powinniśmy zainwestować w jego rozwój muzyczny, począwszy od jego życia w moim łonie. – na trzecie urodziny dostanie skrzypce a na komunię fortepian – […]

A to ci spryciula…

A to ci spryciula…

Kilka dni temu pisałam o tym, jak mój Mały radzi sobie z otwieraniem drzwi (TU). Drogie Panie, sprawa jest już nieaktualna. Od dziś Mały otwiera drzwi stojąc na podłodze. Wspina się na paluszki, łapie za klamkę i już! Jakie to proste! Mała rzecz, duże zaskoczenie… […]

Drzwi zamknięte. Drzwi otwarte.

Drzwi zamknięte. Drzwi otwarte.

Mały ma nową zabawę… w otwieranie i zamykanie drzwi. Wprawdzie jeszcze nie dostaje do klamki z podłogi, ale to dla niego akurat jest żaden problem. Podstawia sobie pod drzwi cokolwiek, najlepiej krzesło, ale gdy takowego brak to i wiadrem nie pogardzi, i garnkiem, i pchaczem swoim czy rowerkiem.

Wszystko co znajduje się w domu może służyć za potencjalny podest.

Razu pewnego, wczesnym rankiem, gdy my jeszcze pogrążeni byliśmy w marzeniach sennych, Mały wysunął się z łóżka, cichuteńko otwarł drzwi z pokoju i zaczął buszować po domu. Obudził mnie brzęk kluczy przy drzwiach wejściowych. Serce mi waliło, myślałam, że ktoś próbuje się do nas dostać… a tu moim oczom ukazał się Synek stojący na krześle przy drzwiach i próbujący przekręcić klucz… Na szczęście tego jeszcze nie potrafi, ale jak długo?

Wizja Synka wymykającego się na korytarz napawa mnie lękiem. Muszę pomyśleć o zamontowaniu łańcucha…

Na razie w ramach poszukiwań inspiracji do urządzenia dziecięcego pokoju, trafiłam na to zdjęcie:

Myślę, że Mały byłby szczęśliwy 😉

Ps. Po osiedlu chodzą dzieci z pobliskiego przedszkola i wołają “Wiosno przybądź do nas!” Mam ochotę się przyłączyć…

Nie! Nie wolno!

Nie! Nie wolno!

Nie lubię słowa “nie”! Co wcale nie oznacza, że nie uznaję sprzeciwu. Nie lubię słowa “nie” za złe skojarzenia. Za to, że w dzieciństwie byłam karmiona “to nie… tamto nie… tego absolutnie nie wolno”. Zasady, zasadami, ale gdy wszystko jest na “nie” to przestaję w […]

Gdzie jest tata?

Gdzie jest tata?

Siedzimy sobie z Małym na dywanie, oglądamy książeczki, pokazujemy obrazki, przeglądamy albumy ze zdjęciami. Synek ładnie wskazuje paluszkiem to o co go pytam, kaczuszkę, chmurkę, traktor, węgiel… W końcu pytam się: – a gdzie jest tata? Mając nadzieję, że Mały wskaże paluszkiem na otwarte akurat […]

22

22

W piątek Mały skończył 22 miesiące. Niesamowite, że do drugich urodzin pozostały zaledwie dwa miesiące.

Każdy nowy dzień przynosi nowe umiejętności. Każdy mnie zaskakuje i wzrusza.
Ostatnio pisałam jak Synek nabiera zdolności językowych. Trzy dni zaledwie minęły by z pytania

– e je? (gdzie jest)

zrobiło się:

– ze je a-to? (gdzie jest auto?)

Niesamowite, jak wszystko się zmienia. Dziecko mi dorośleje. Tak wiele rozumie i tak wiele potrafi. Musiałabym codziennie poprawiać wpisy, bo to co jest aktualne w tej chwili, w następnej się dezaktualizuje.

Na dzień dzisiejszy Mały potrafi jeszcze:

– wskazać wszystkie części ciała, łącznie z kolanami i łokciami.
– prawidłowo wskazuje kolory: czerwony, żółty, zielony i niebieski
– układa wieże z klocków drewnianych, równą i precyzyjną
– potrafi odkręcać: kremy, butelki, karton z mlekiem, błyszczyk do ust…
– bawi się autami, jeżdżąc nimi, układając je, chowając. Nawet na spacer zabiera je ze sobą
– nie pije już z butelki ani butelko-kubków. Najchętniej spożywa napoje z normalnego, otwartego kubka
– precyzyjnie je łyżką i widelcem
– potrafi nalewać sobie herbatę z dzbanka do kubeczka oraz nałożyć jedzenie na talerz
– sam myje zęby, na razie te przednie
– potrafi sam wejść do wanny, puścić wodę i zatkać korek.

A co najważniejsze. Sika do nocnika! No raz mu się zdarzyło parę dni temu wysikać się do ciocinego buta, ale to chyba z emocji… Kupy do nocnika jeszcze nie robi, ale zaczyna ją sygnalizować… najczęściej po fakcie woła “PA” (w sensie kupa)!

Takie drobne osiągnięcia… błahostki w “trudzie życia”, a napawają mnie dumą jak nic innego na świecie 🙂

Poliglota

Poliglota

Ostatnio smuciłam się, że Mały nie chce gadać… muszę się z tego wycofać. Ależ chce gadać i robi to bardzo chętnie. Gada jak najęty i to w kilku językach!Dominujący oczywiście jest język “chiński”. Potrafi paplać po swojemu godzinami. Opowiada niestworzone historie. Komentuje bajki. Relacjonuje zdarzenia […]